Kolejne miesiące mojego śledztwa poświęciłem na analizę informacji, jakie wyszły na światło dzienne w latach 1951-1952. Relacje nowych świadków coraz dobitniej zdawały się sugerować, że projekty niemieckich latających dysków pod koniec wojny wpadły w ręce Związku Radzieckiego. Potwierdzeniem takiego stanu rzeczy miały być także inne niezależne świadectwa. W prasie z tego okresu natrafiłem między innymi na głośno omawianą historię katastrofy sowieckiego dysku o napędzie odrzutowym, relację uciekiniera ze wschodnich Niemiec, który na własne oczy wiedzieć miał sowiecki dysk w strefie przygranicznej, jak i złożoną brazylijskiemu rządowi propozycję sprzedaży tajnej dokumentacji dotyczącej sowieckich dysków. Wszystkie te historie pozornie tworzyć mogły dość spójny obraz powojennych losów niemieckiej tajnej broni, udoskonalanej przez Rosjan w tajemnicy za Uralem. Wśród setek nowo pozyskanych materiałów odnalazłem także szereg innych intrygujących informacji. Jeden z tropów prowadził mnie do amerykańskiej firmy Northrop, która tuż po wojnie miała w tajemnicy poszukiwać niemieckiej dokumentacji latających dysków. Inny trop wiódł do laboratorium amerykańskiej armii, w którym prowadzono eksperymenty w tzw. dzwonie próżniowym. Z kolei włoski korespondent wojenny ujawnił, że pod koniec wojny był uczestnikiem narady z udziałem Hitlera, na której omawiano postęp w tajnych niemieckich pracach nad bezzałogowym latającym dyskiem.
| Autor | |
|---|---|
| Format | |
| Ilość stron | |
| ISBN | |
| Oprawa | |
| Rok wydania | |
| Seria | |
| Wydawca |
















